wtorek, 10 kwietnia 2012

time to come back

Święta.To był magiczny czas.. czas pełen refleksji, spokoju i ciszy... jak nigdy. Wykorzystałam go na maxa wypoczywając, spędzając go z rodziną. Poza tym przytyło mi się trochę! Mam nadzieję, że to tylko chwilowe i do wakacji wszystko uleci wraz z tym dającym się we znaki wiosennym wiatrem!
Tyle pyszności,które przygotowałyśmy z mamą, to była nagroda za katusze, które cierpiałam przez cały post, nie mogąc ruszać między innymi tortów osiemnastkowych moich przyjaciół i koleżanek z klasy ;> No, ale opłacało się. Dobry trening, aby wzmocnić swoją "silną wolę" :)
Szczęśliwy ten dzień, pełen słońca, spacerów, choć zaczął się nerwowo ;)
Moja Bratnia dusza dzisiaj oficjalnie została "driverem". I jestem z Niego bardzo dumna.. <3

Zdjęcia obiecuję będą później ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz