Ja jak zwykle po długiej przerwie za którą szczerze przepraszam. Po prostu brak motywacji. Jednak gdzieś tam w środku mnie jeszcze tli się płomyczek nadziei, że to wszystko się rozkręci.
Analogicznie do tytułu oświadczam, że rozpoczęłam niedawno klasę maturalną. Mam co do tego mieszane uczucia. Śmieję się, płaczę. Najgorszy jednak nie jest w tym wszystkim strach przed egzaminem, bo tego się nie boję, lecz strach przed wyborem, ponieważ myślę, że właśnie znajduję się w jednym z tych trudniejszych i ważniejszych momentów życia. Stąd ten poważny ton ;)
Nie zdawałam sobie dotąd z tego wszystkiego sprawy dopóki mnie to autentycznie nie dotknęło. Ale teraz matura, studia i te sprawy mnie dotyczą naprawdę i trochę mnie myśl o tym przeraża.
Plan działań na najbliższy, nieokreślony czas? Więcej pracy, więcej wiary...
Mini fotorelacja z pierwszych urodzin mojej słodkiej chrześnicy ;)
A ja czytam, gotuję, rysuję, opalam się, odpoczywam i odliczam dni do kolejnej rodzinnej imprezy, która już w sobote! <3
Zgodnie z panującą na najmodniejszych portalach społecznościowych modą, muszę poinformować Was, że jest gorąco :) Na śniadanie mrożona kawa, na drugie śniadanie mrożona herbata, do obiadu i po obiedzie woda z lodem... Dziękuję z całego serca tym, którzy wymyślili lodówkę - Zbawiciele ludzkości <3 ... ale i tak kocham lato i (od dzisiaj na zawsze) teledyski z nieziemskimi, pięknymi plażami. Od dwóch dni doświadczam tych egzotycznych doznań, co prawda nie na wymarzonej Maya Bay, ale na rodzimej całkiem przytulnej plażyczce w moim miasteczku:)
Pogoda i duża ilość wolnego czasu wprawiły mnie w tak optymistyczny nastrój, że wczorajszy dzień spędziłam w kuchni na eksperymentowaniu z nowymi przepisami i bardzo mi się to spodobało. Dzisiaj więc upichcę coś jagodowego, bo dziadziuś 'załatwił' świeże jagódki.
Nie ma nic przyjemniejszego niż w upalne popołudnie przyrządzać coś orzeźwiającego w chłodnej kuchni. Polecam! ;)
Na deser podzielę się jeszcze jedną dobrą wiadomością, że już oficjalnie mogę nazywać siebie kierowcą;) Także już niedługo słońce, wiatr we włosach i muza na fula w samochodzie - Enjoy!<3
Ps. Postanowiłam także z okazji wakacji dać trochę odpocząć mojej problemowej cerze i zainwestować w dobry BB krem, najlepiej jakiś azjatycki, także zabieram się do przegrzebywania forów, a potem - do kuchni! ;)
Od tygodnia odliczam dni do weseliska (wiem no wielkie mi rzeczy), ale tak dawno gdzieś byliśmy, że po prostu potrzebuję poszaleć! Wszystko już prawie gotowe, tylko naszyjnika mi brak;( A co najgorsze przeszukałam całe miasto i mojego wymarzonego żadna fabryka nie wyprodukowała. ;P Jutro ostatnia chwila, wiec ruszamy z A. na łowy ;) Po weekendzie mam zamiar wrzucić jakąś małą fotorelacje ;)
A propos potrzeb, to ich lista w ostatnim czasie wciąż się wydłuża. Na szczycie listy widnieje sobie napis "czas" (kto ma go nadmiar chętnie odkupie! ). Im człowiek starszy tym on szybciej płynie.
A właśnie nadchodzi taki okres, który każdy chciałby, aby trwał wiecznie ;)
Drugą pozycję zajmuje słoneczko na które czekam już bite 2 tygodnie! Gdzie jest lato? Chyba się obraziło i mimo, że niemal grzeszę niewinnością, na tym świecie obowiązuje odpowiedzialność zbiorowa...
Długo mnie nie było, zaległości ogromne, ale na dzień dzisiejszy nie będę powracać do przeszłości;) Pokrótce powiem tylko, że jak to zwykle bywa majówkowe plany legły w gruzach. Trochę przez pogodę, trochę przez lenistwo ;> Pogoda zachwycała przez kilka dni, mimo to w ogóle się nie opaliłam:( Moja skóra jakoś słabo przyswaja promienie słoneczne i ogólnie opalam się raczej na złoto niż na brązowo. Odwiedziłam moją Bratnią Duszę z którą bardzo, bardzo przyjemnie się spacerowało po lesie zaraz po burzy:) Wykorzystałam także czas na doczytywanie zaniedbanych lektur (w pierwszej kolejności) w drugiej natomiast na czytanie fantastycznych książek, których wciąż mi przybywa, aż trudno mi zdecydować którą czytać następną... a muszę przyznać, że jeszcze leżą na półeczce moi Queensowie:( niewiele zostało, ale muszą trochę poczekać...
Teraz zmykam oglądać pastelkowe różności. Od długiego czasu zachwycają mnie przeogromnie takie kolory, kojarzą mi się z harmonią, delikatnością i spokojem... także coś inspirowane nimi niedługo 'ujrzy światło dzienne'. ;)
Święta.To był magiczny czas.. czas pełen refleksji, spokoju i ciszy... jak nigdy. Wykorzystałam go na maxa wypoczywając, spędzając go z rodziną. Poza tym przytyło mi się trochę! Mam nadzieję, że to tylko chwilowe i do wakacji wszystko uleci wraz z tym dającym się we znaki wiosennym wiatrem!
Tyle pyszności,które przygotowałyśmy z mamą, to była nagroda za katusze, które cierpiałam przez cały post, nie mogąc ruszać między innymi tortów osiemnastkowych moich przyjaciół i koleżanek z klasy ;> No, ale opłacało się. Dobry trening, aby wzmocnić swoją "silną wolę" :)
Szczęśliwy ten dzień, pełen słońca, spacerów, choć zaczął się nerwowo ;)
Moja Bratnia dusza dzisiaj oficjalnie została "driverem". I jestem z Niego bardzo dumna.. <3
Hej;) Właśnie przed chwilą do drzwi zadzwonił kurier i przyniósł mi moją namiętnie wyczekiwaną paczuszkę, w której to znajdowały się buciki ;> Śliczne buciki...
Zakochałam się od pierwszego wejrzenia! <3 Co prawda są ciut, ciut wysokie (przerastam w nich nawet mojego tatę, Bratnią Duszę pewnie też przerosnę ;p), ale pomimo to są megawygodne i mają idealny kolor, takiego właśnie szukałam! ;)
Co myślicie?
Długo wyczekiwana przepiękna pogoda sprawiła, że doszłam do wniosku, że trzeba wreszcie trochę się rozruszać! Może nawet zrzucić tych kilka kilogramów nabranych w zimie ;> Zawsze się motywuje, opracowuje misterny plan i ... na tym się kończy. :D Ale nie tym razem! Przeszukałam całą masę stron i forów oferujących różne zestawy ćwiczeń na mięśnie brzucha i podsumowując najbardziej polecanym zestawem jest Aerobiczna 6 Weidera. To taki zestaw ćwiczeń służących do poprawienia rzeźby i wzmocnienia mięśni brzucha. 6 Weidera
jak sama nazwa wskazuje złożona jest z 6 ćwiczeń. Wykonujemy je bez
przerwy na rozluźnienie mięśni brzucha. Najważniejszym momentem każdego
ćwiczenia jest zatrzymanie ruchu w momencie maksymalnego napięcia mięśni
na 3 sekundy. Tym co na wstępie przeraża jest długość minimalnego treningu, który trwa uwaga! około 6-7 tygodni! ;O To bardzo długo jak dla mnie. Obiecałam sobie jednak tym razem się nie poddać (piszę tym razem, bo już raz próbowałam ten sposób i dotarłam zaledwie do 9 dnia :D!), brzuch bolał mnie dość mocno już po 2 dniu, a potem po zwiększaniu ilości wykonywanych serii, poza tym ćwiczenia są nużące. Pocieszam się myślą, że wielu ludzi poleca 6W i zapewnia o jej skuteczności, co więcej zdjęcia 'przed i po' treningu są bardzo obiecujące i robią wrażenie. ;) Jestem bardzo ciekawa czy rzeczywiście będą takie efekty, a o tym napiszę za jakiś czas ;)
Tutaj zamieszczam stronę z podstawowymi niezbędnymi informacjami na temat A6W oraz kilka zdjęć: http://a6weidera.pl/
Chwila odpoczynku - jestem na tak! Może nie za długa, ale i tak się przyda, szczególnie po dzisiejszym dniu. Rano kawa <3 i biegusiem na przystanek. Później - pełna koncentracja, bowiem pisaliśmy diagnozy, badania wyników, jakkolwiek by to nazwać, z polskiego i angielskiego. Nie wiem jakich wyników się spodziewać. Dzieląc się z babcią wrażeniami, pichciłyśmy coś na obiad. Aktualnie staram się nacieszyć chwilą ciszy i spokoju z gorącą czekoladą i kompem. Znalazłam kolejne bardzo, bardzo ciekawe rzeczy, ale mam problem z przeczytaniem tej sterty, która już leży na biurku od miesiąca i bardzo nad tym ubolewam. Zapragnęłam wakacji w tej chwili.
A propos wakacji. Może do nich jeszcze daleko, ale oficjalnie wczoraj rozpoczęła się wiosna, a słonka ni widu ni słychu... a rolki czekają...
Ps.. Od dzisiaj uważam Simsy za najbardziej odprężająca gierkę ever! ;)
Nie zawsze wszystko idzie tak jak powinno... po naszej myśli... co nie oznacza, że przestałam wierzyć w zasadę " jak sobie pomyślisz tak ci się stanie", bo potęga naszej podświadomości potrafi zdziałać cuda. Im bardziej wierzysz w siebie tym bliżej jesteś swojego celu...
Mało brakowało, a dzisiejszy dzień wpisałby się na listę 'the best moments'. Ta przepiękna, wiosenna, słoneczna pogoda wręcz wypełniała mnie optymizmem, a tu psikus. I tym razem nie udało mi się otrzymać zaszczytnego tytułu Kierowcy...
W pierwszych chwilach takich momentów szukamy winy w tym, że albo przyjaciele za słabo trzymali kciuki, a to coś tam przyniosło pecha... we wszystkim tylko nie w sobie... .
Potrenuję, co by nie zapomnieć, gdy będę czekać na następną szanse i zobaczymy ;)
Musiałam się jakoś pocieszyć :P więc wybrałam się do galerii i sprawiłam sobie nowe h&mowskie okularki przeciwsłoneczne ;) Od teraz żadne słońce mi nie straszne! ;)
Pss. Przeczytałam zaledwie kilka rozdziałów moich 'Queensów' i już z fanki stałam się megafanką!
Nowe pomysły, nowe doświadczenia, nowe znajomości... oto co spotkało mnie w ostatni weekend. Można by nazwać to pozytywnym rozwojem zdarzeń, gdyby nie to potworne zmęczenie. Praca ośmiogodzinna w pozycji stojącej, gdzie na dodatek cały czas trzeba nawijać praktycznie to samo i ładnie się uśmiechać - to jest właśnie akwizycja ;) Było to o tyle trudne zadanie dlatego że, starałam się być jak najbardziej naturalna i miła (o ile to w ogóle możliwe ;p), a mimo to wielu ludzi traktowało mnie jak intruza, który próbuje ich naciągnąć nie chcąc wysłuchać nawet co mam im do zaoferowania. Poznałam też trochę supermarketowe życie, które czasami potrafi być zabawne, czasami nawet brutalne, ;> ale tej zabawy jeszcze nie koniec...
Za chwilę zabieram się za czytanie mojego niezwykle interesującego prezentu z okazji Dnia Kobiet ;) Uwielbiam biografie! tym bardziej pisane jakby od kulis, subiektywnie jak ta <3
''Queen Nieznana Historio" niedługo Cię poznam!
Obiecałam sobie, że od tej pory każdą wolną chwilę będę wykorzystywać na swoje twórcze przyjemności, przede wszystkim na ćwiczenia, aby robić to coraz lepiej ;) Ale prawdę mówiąc tego wolnego czasu nie mam za wiele (na razie), jak do tej pory na obietnicach się kończyło, ale jestem cierpliwa. Chciałabym znów wrócić do czasów kiedy chodziłam na warsztaty plastyczne i miałam o wiele lepiej zorganizowany czas...
Mam w zanadrzu jeszcze kilka starszych prac np. MM form. A3, ołówek i węgiel. Szczere i obiektywne opinie mile widziane ;)
A to ostatnimi czasy moja i Mojej Bratniej Duszy ulubiona piosenka <3
Po tak długiej przerwie zdecydowałam się powrócić i zacząć od nowa przygodę z blogowaniem :) Czeka mnie jeszcze dużo pracy związanej z wyglądem i ostateczną formą ( ta jakoś mnie nie zadowala;p ), ale gdy się ze wszystkim uporam postaram się Was nie zanudzić ;) Będą się tu pojawiać wiadomości o moich twórczych zmaganiach z ołówkami... i nie tylko, zwykle o rzeczach, które zwróciły moją uwagę, zachwyciły mnie oraz oczywiście o tym czym zajmuję się wieczorami ;> No to: nadrabiamy zaległości!